Sklepienie

Sylwetki

Antoni Osiński

W XVIII wieku na wschodnich obszarach Rzeczypospolitej rozkwitło zjawisko unikalne na skalę europejską, określane w historii sztuki mianem lwowskiej rzeźby rokokowej. Nazwa ta jest jednak nieco nieścisła – nie tylko dlatego, że zasięg tego nurtu obejmował ogromne połacie dzisiejszej Ukrainy i południowo-wschodniej Polski, ale przede wszystkim ze względu na sam charakter tych dzieł.

Choć rzeźba ta chronologicznie przynależy do epoki rokoka, nie odnajdziemy w niej typowych cech tego stylu. Brak tu dworskiej lekkości, pastelowej słodyczy czy radosnych motywów rocaille. Zamiast skupiać się na doczesności i dekoracyjności, sztuka ta jest głęboko mistyczna i niemal całkowicie zanurzona w świecie ducha. Wyrazem tych duchowych uniesień staje się skrajna ekspresja gestów oraz – co stanowi ewenement na tle sztuki światowej – unikalny sposób traktowania tkanin. Rzeźbione szaty postaci nie naśladują miękkości materiału; są zbiorem ostrych, kanciastych płaszczyzn przypominających kryształy.

Artystą, który doprowadził tę stylistykę do granic możliwości, był Antoni Osiński, lwowski rzeźbiarz działający w latach ok. 1754–1765. Tworzył on głównie dla zakonu bernardynów, dzięki czemu najwspanialszy zespół jego prac – figury przy ołtarzach bocznych – przetrwał w obecnych granicach Polski, w kościele w Leżajsku.

Trafnie i sugestywnie opisuje te rzeźby, zbudowane z form krystalicznych i wyłaniających się z nich fragmentów ciała, Mariusz Karpowicz: „Gdybyśmy tym postaciom odjęli ręce i głowy, to nikt by nie poznał, że były to figury ludzkie – to są w gruncie rzeczy abstrakcyjne, skomplikowane bryły, suche i pogmatwane, o dużych, prostych płaszczyznach i ostrych krawędziach. To zrośnięte ze sobą olbrzymie, wyzłocone kryształy, to swobodna plątanina ostrych brył geometrycznych, w której zatraciła się i postać ludzka, i konkretna materialność szaty. Oko nasze z podziwem ślizga się po załomach, obserwuje najrozmaitsze natężenia złotego blasku uwięzionego między krawędziami kryształów. Ta sztuka jest już na pewno zupełnym odejściem od naśladowania rzeczywistości”.

W tym miejscu dochodzimy do istoty fenomenu Osińskiego. U tego artysty nawet bez gestów rąk czy wyrazu twarzy, sam układ „krystalicznych brył” w pełni opisuje stan wewnętrzny postaci. Nie są tu potrzebne gwałtowne grymasy czy przesadzona ekspresja, jaką znamy z dzieł Pinsla (drugiego wielkiego przedstawiciela tego nurtu). To sama abstrakcyjna forma, w sposób możliwie najbardziej czysty, wyraża stan ducha i pozwala nam zbliżyć się do absolutu. Postać człowieka staje się jedynie pretekstem dla geometrii, która manifestuje to, co niewidzialne i duchowe.

Figura zakonnika jezuickiego przy ołtarzu św. Bernardyna ze Sienny
Figura zakonnika jezuickiego przy ołtarzu św. Bernardyna ze Sienny
Antoni Osiński – detal rzeźby
Figura bł. Czesława Odrowąża przy ołtarzu św. Jacka
Figura bł. Czesława Odrowąża przy ołtarzu św. Jacka
Figura św. Piotra Apostoła przy ołtarzu św. Stanisława Biskupa
Figura św. Piotra przy ołtarzu św. Stanisława Biskupa
Antoni Osiński – detal rzeźby
Figura zakonnika bernardyńskiego przy ołtarzu św. Bernardyna ze Sieny
Figura zakonnika bernardyńskiego przy ołtarzu św. Bernardyna ze Sieny