PS postscriptum

Bestia i jedenaście tysięcy dziewic

Photo 1
Starorzecze Warty w okolicach Strońska
Photo 2
Wysoki brzeg doliny Warty

W okolicach Strońska krajobraz jest niezwykle sielski. Warta cicho i niespiesznie toczy swoje wody przez szeroką, malowniczą dolinę urozmaiconą siatką pól i łąk oraz zagajnikami. Gdzieniegdzie przebłyskują starorzecza. Słychać śpiew ptaków, kumkanie żab i brzęczenie owadów; czasem zaryczy krowa lub dobiegnie nas beczenie owiec. W pewnej oddali od wschodniego brzegu rzeki wznosi się wysoka krawędź doliny. Na tym wzniesieniu położone jest Strońsko. Najwyższe miejsce zajmuje kościół. Jego wieża widoczna jest ponad drzewami, kiedy idziemy polną drogą w kierunku wzgórza. Nadal jest sielsko i błogo. Świeci słońce, wszystko emanuje spokojem. Trudno sobie wyobrazić dramat, który czeka na nas u celu.

Wieża kościoła w Strońsku widoczna z doliny Warty
Wieża kościoła w Strońsku widoczna z doliny Warty

Pokonujemy trzydzieści sześć metrów różnicy poziomów, następnie okrążamy teren kościelny, by w końcu stanąć przed świątynią od strony wschodniej. Ukazuje się nam budowla z nieotynkowanej cegły – romańska absyda i prezbiterium oraz dobudowane w XX wieku kruchta i wysoka wieża. Na tablicy informacyjnej czytamy, że kościół jest pod dość nieoczekiwanym wezwaniem: św. Urszuli i 11 tysięcy dziewic. Zaczyna robić się ciekawie... Jeszcze przed wejściem do kruchty podziwiamy napisy i ślady po świdrach ogniowych, wyryte w cegłach budynku. Wchodzimy do środka.

Photo 1
Kościół w Strońsku: romańska część wschodnia (prezbiterium i absyda) oraz XX-wieczna kruchta, wieżyczka komunikacyjna i dzwonnica.
Photo 2
Ślady po świdrach ogniowych na południowej ścianie świątyni przy kruchcie

Kiedy wzrok przyzwyczaja się do półmroku, nad drzwiami prowadzącymi do kościoła, na tympanonie, ukazuje się nam przerażająca scena. Straszliwa bestia pożera jakąś niewinną istotę. Mając w pamięci wezwanie świątyni, obawiamy się, że to jedna z jedenastu tysięcy dziewic lub nawet sama św. Urszula. Ale nie... Owa postać ma jakby owadzie lub ptasie skrzydełka i dziwne odnóża. Na pewno nie jest kobietą. Uff... Na szczęście! Gdy przyglądamy się dokładniej stwierdzamy, że to raczej konik polny, biblijna szarańcza lub ptak.

XIII-wieczny tympanon w kruchcie kościoła
XIII-wieczny tympanon w kruchcie kościoła

Skoro zidentyfikowaliśmy ofiarę, zastanówmy się nad bestią. Widzimy skrzydlate stworzenie o głowie psa lub wilka. Jego ogon jest zakręcony i zakończony drugą głową. Wyraźnie widać dwie łapy, choć nie sposób rozstrzygnąć, czy druga para łap nie skrywa się za pierwszymi i czy potwór łącznie nie posiada czterech kończyn.

Przeprowadźmy zatem małe śledztwo – pomocą w nim mogą być średniowieczne bestiariusze. Pierwszym podejrzanym jest Bazyliszek. Spójrzmy na ilustrację: Bazyliszek ma co prawda psi pysk, skrzydła i dwie łapy, ale nosi koronę i ma ogon niezakończony drugą głową. Czytamy: bazyliszek to mityczny król węży, który rodzi się z jaja złożonego przez koguta i wysiedzianego przez ropuchę; jego spojrzenie zamienia w kamień, a oddech niesie natychmiastową śmierć. Chyba zbyt wiele się nie zgadza...

Na kolejnym obrazku widnieje Emorroris. Tu również pojawia się psia głowa i skrzydła, stwór posiada dwie łapy, a jego ogon nie kończy się drugą głową. Z opisu dowiadujemy się, że to rodzaj przerażającego węża: jego jad rozpuszcza żyły, sprawiając, że krew ofiary wypływa przez pory skóry i wszystkie naturalne otwory ciała, aż życie uchodzi z niej wraz z krwawym potem. To nadal nie nasz potwór.

Photo 1
Bazyliszek, Bestiariusz, Anglia ok. 1225–1250 r.
Photo 2
Emorroris – Bestiariusz, Anglia ok. 1200–1210 r.

Kolej na Hydrusa. Widzimy bestię o czterech łapach zakończonych płetwami. Pysk psi, ogon zakręcony – bez głowy na końcu. Pożera jakieś inne dwunogie stworzenie o długim ogonie. Z opisu wynika, że Hydrus to potwór wodny, naturalny wróg krokodyla; kiedy ten śpi z otwartą paszczą, Hydrus wślizguje się do jego wnętrza, by rozerwać mu trzewia i wyjść na zewnątrz nietkniętym. Znów nie wszystko pasuje.

Dajmy teraz szansę Smokowi. W bestiariuszu przedstawiony jest jako stwór o psiej głowie, ze skrzydłami i na dwóch łapach, ale za to z ogonem zakończonym drugą głową! Chyba jesteśmy już blisko! Ale zaraz... przecież są smoki, które mają wiele głów wyrastających z tułowia z przodu. To chyba nadal nie jest nasz podejrzany.

Photo 1
Hydrus, Bestiariusz, Anglia ok. 1200–1210 r.
Photo 2
Smok, Psałterz z Thérouanne, ok. 1270 r.

Jako ostatnią sprawdzimy Amfisbaenę. Na dwóch iluminacjach widzimy skrzydlate bestie o dwóch nogach i dwóch głowach; jedna z nich gryzie własny ogon. Wszystko zdaje się zgadzać – pod warunkiem, że założymy, iż ta ze Strońska ma dwie nogi, a nie cztery. Zostańmy zatem przy Amfisbaenie, zwłaszcza że można o niej wiele opowiedzieć.

Photo 1
Amfisbaena, Bestiariusz z Aberdeen ok. 1200 r.
Photo 2
Amfisbaena, Bestiariusz, Anglia ok. 1236–1250 r.

Amfisbaena według greckiej mitologii narodziła się z krwi kapiącej z uciętej głowy Meduzy, którą Perseusz niósł nad piaskami Libii. Jej nazwa – od greckich słów amphis i bainein – oznacza istotę poruszającą się w obie strony. To wąż o dwóch głowach na przeciwnych końcach ciała i oczach jarzących się niczym świece. W średniowieczu postać ta ewoluowała. Bestiariusze opisują ją już jako stwora o korpusie ptaka, z silnymi skrzydłami i parą szponiastych łap. Dzięki swojej niezwykłej budowie to jadowite zwierzę potrafi czuwać bez przerwy: kiedy jeden łeb śpi, drugi pozostaje czujny; gdy zaś ten drugi odpoczywa, pierwszy pilnuje spokoju towarzysza.

Warto wspomnieć, że amfisbaena nie odeszła w zapomnienie wraz z końcem średniowiecza. Współczesny czytelnik może ją kojarzyć ze świata Wiedźmina. Andrzej Sapkowski wspomina o niej w opowiadaniu Mniejsze zło – to właśnie za zabicie tego dwugłowego potwora Geralt miał otrzymać zapłatę od króla Idiego. Bestia ta przeniknęła również do gier wideo; w pierwszej części cyklu o Wiedźminie Geralt dopytuje o nią Króla Rybaków.

Photo 1
Caravaggio, Głowa Meduzy, ok. 1597
Walka Wiedźmina z Amfisbaeną, wygenerowane przez AI
Walka Wiedźmina z Amfisbaeną, wygenerowane przez AI

Wiemy już, jak nazywa się bestia. Możemy teraz zastanowić się, jakimi dziełami mógł się inspirować – choćby pośrednio – autor strońskiego tympanonu. Badacze jako jeden z możliwych pierwowzorów wskazują rzeźby na fasadzie kościoła w Pawii, w dalekiej Lombardii. Widzimy tam, między innymi, grzesznika pożeranego przez dwugłową bestię.

Na szlaku z Italii do Europy Środkowej leży zamek Tirol. Portal tamtejszej kaplicy jest niezwykle bogato zdobiony; natrafiamy na nim na Amfisbaenę pożerającą ofiarę – prawdopodobnie rybę. Na głowie potwora siedzi ptak, jakby w walce o łup.

Photo 1
Dwugłowa bestia pożerająca grzesznika – detal fasady bazyliki San Michele Maggiore w Pawii, Włochy, XII w. Fot. G.L., Flickr
Photo 2
Chimera (u góry) i Amfisbaena (u dołu), portal kaplicy zamku Tirol, ok. 1140–1160 r. Fot. Wolfgang Moroder, Wikimedia Commons

Rzeźby z Pawii i zamku Tirol są znacznie bardziej „mięsiste” niż stroński tympanon, dlatego badacze, szukając bliższych analogii, wskazują na jeszcze bliżej położone Polski, opactwo w saksońskim Hamersleben. Tamtejsze opracowanie głowic kolumn jest zdecydowanie płytsze i bardziej dekoracyjne, co wykazuje większe podobieństwo do naszego zabytku.

Photo 1
Głowica kolumny w dawnym opactwie Kanoników Regularnych św. Augustyna w Hamersleben, XII w. Fot. Klaus Graf, Wikimedia Commons
Photo 2
Głowica kolumny ze świętym drzewem w Hamersleben, XII w. Fot. Klaus Graf, Wikimedia Commons

Szukając jeszcze bliższych analogii, można pokusić się o śmiałą, a może i ryzykowną hipotezę o wpływach sztuki północnej Europy – skandynawskiej lub celtyckiej. Charakteryzuje się ona jeszcze większą „płaskością” formy i linearnością ornamentu, co zdaje się korespondować z oszczędnym stylem strońskiego tympanonu.

Photo 1
Celtycka plecionka. Detal nagrobka, XIX w. Fot. Tracy, Wikimedia Commons
Photo 2
Dekoracja łodzi z Oseberg, Norwegia, ok. 834 r. Fot. Daderot, Wikimedia Commons

Szukając analogii na gruncie rodzimym, historycy sztuki wskazują na podobieństwa między dziełem ze Strońska a kapitelem kolumny w portalu czerwińskim, gdzie przedstawiono człowieka zmagającego się z dwiema skrzydlatymi bestiami. Zwraca się również uwagę na pokrewieństwo ornamentu otaczającego naszą amfisbaenę (bordiury) z dekoracją trzynastowiecznego portalu w refektarzu klasztoru Dominikanów w Krakowie, gdzie pojawia się bardzo zbliżona, geometryczna plecionka.

Photo 1
Postać walcząca z dwoma bestiami, głowica lewej kolumny romańskiego portalu bazyliki w Czerwińsku nad Wisłą, ok. 1140 r.
Photo 2
Dekoracja romańskiego portalu z krużganka do refektarza klasztoru Dominikanów w Krakowie

Największą zagadką, która czyni stroński tympanon tak wyjątkowym, jest trudność w interpretacji przedstawionej sceny. Amfisbaena to bez wątpienia uosobienie sił ciemności. Jeśli jej ofiarą jest owad, na przykład szarańcza, mamy do czynienia z dwoma wysłannikami piekieł – zło pożerałoby tu zło. Jedynie odczytanie ofiary jako ptaka daje logiczne wyjaśnienie tej kompozycji. Ptak, będący symbolem ludzkiej duszy, pożerany przez bestię, staje się obrazem grzesznika ulegającego złu. Tympanon nad wejściem pełniłby wówczas rolę czytelnej przestrogi. Co istotne, badania potwierdziły, że obecne umiejscowienie płaskorzeźby pokrywa się z jej pierwotną lokalizacją.

Stary cmentarz w Krośnie
Męczeństwo św. Urszuli i 11 000 dziewic pod Kolonią, Hans Memling, 1489 r.

Wróćmy teraz do świętej Urszuli, którą porzuciliśmy, zajęci śledztwem dotyczącym amfisbaeny i jej ofiary. Kim była patronka tego miejsca? Według średniowiecznych podań Urszula była brytyjską królewną z V wieku, która w towarzystwie dziewic wyruszyła w pielgrzymkę do Rzymu. W drodze powrotnej, u bram Kolonii, pątniczki wpadły w ręce Hunów. Ponieważ Urszula odmówiła poślubienia wodza barbarzyńców, wszystkie zginęły męczeńską śmiercią, przeszyte strzałami.

Liczba jedenastu tysięcy towarzyszek Urszuli (zwłaszcza dziewic) wydaje się jednak mocno przesadzona – w tamtych czasach populacja całej Kolonii nie przekraczała kilkunastu tysięcy mieszkańców. Prawdopodobnie tak liczna i rozjuszona grupa kobiet stanowiłaby na tyle istotną siłę, że oddział Hunów raczej nie ryzykowałby z nimi starcia. Istnieje jednak przekonująca teoria tłumacząca to liczebne nieporozumienie błędem w odczycie zapisu: skrót „XI M V” pierwotnie mógł oznaczać 11 Martyres Virgines (11 Męczennic Dziewic). Późniejsi kopiści zinterpretowali literę „M” nie jako męczennice (martyres), lecz jako rzymskie tysiąc (mille), co w jednej chwili powiększyło orszak tysiąckrotnie. Tak oto skromna grupa pątniczek, dzięki pomyłce średniowiecznych skrybów, urosła do rozmiarów potężnej armii.

Photo 1
Fryz arkadkowy zdobiący romańską absydę.
Photo 2
Wnętrze kościoła w Strońsku

Co wspólnego ma święta Urszula i jej jedenaście tysięcy dziewic ze strońskim kościołem? Według niektórych badaczy w budowie świątyni mogła uczestniczyć strzecha murarska z saksońskiego Jerichow (oddalonego od wspomnianego już Hamersleben o około 80 km), gdzie znajduje się ceglany kościół norbertanów – jedna z pierwszych budowli z cegły na północ od Alp. Grupa muratorów i osadników, zgodnie z tą teorią, mogła przybyć do Strońska z relikwiami świętej Urszuli. Dziś o patronce przypomina tu głównie malowidło w ołtarzu głównym, zazwyczaj przesłaniające szesnastowieczny obraz Matki Boskiej ze Strońska. W skrytkach bocznych ołtarzy spoczywają relikwie świętych – być może wśród nich znajdują się i te należące do świętej Urszuli.

Photo 1
Sielski obrazek z doliny Warty. Wypas owiec.
Photo 2
Polskie umocnienia z przedednia II wojny światowej wtopione w nadwarciański krajobraz.

Opuszczamy już wzniesienie, które dostarczyło tak silnych emocji. Schodząc w stronę Warty, mijamy stadko owiec – idylliczny nastrój powraca. Może tylko widok polskich, przedwrześniowych fortyfikacji, zatopionych w głębokiej trawie, budzi niewielki niepokój. Ale to naprawdę nic; po spotkaniu z bestią na górze dziś już nic nie wywrze większego wrażenia.

Opinie odwiedzających

Jacek • 15 marca 2026
A ja się nie boję takich potworów!
Odpowiedź: Brawo!

Zostaw swoją opinię na temat tego zabytku

Twoje spostrzeżenia wzbogacą historię tego miejsca. Opublikujemy je po krótkiej weryfikacji.

Napisz bezpośrednio do twórców strony
✉️

Dziękujemy!

Wiadomość została wysłana.